Zdrowy rozsądek – sekret długowieczności

Zdrowy rozsądek – sekret długowieczności

Powakacyjny boom na odchudzanie właśnie się zaczął. Miliony fejsbukowych fanpejdży przeżywa istny renesans. Nic dziwnego, szalałaś na wakacjach to trzeba się zbędnego balastu pozbyć. 

Trendy odnośnie jedzenia i systemów treningowych zmieniają się szybciej niż kolekcje ciuchów w sklepach. Śledzę je wszystkie na bieżąco. Zgłupieć można. Jeśli przyjrzysz się bliżej albo szerzej to wychodzi na to, że w zasadzie wszystko jest szkodliwe. Uh…

Jak pewnie zauważyłaś, nie lubię skrajności. Staram się żyć na średnim poziomie zwariowania. Nie przeginam w żadną stronę. Lubię eksperymentować ale fakt, że coś zmieniam nie oznacza, że poprzednie postępowanie natychmiast potępiam.

Każdy z nas działa na takim poziomie świadomości na jakim jest jego wiedza. Skoro wiesz, że trucizna zabija to przecież nie pijesz jej prawda?
więc skoro nie przekonują Cię argumenty, że określony rodzaj żywności szkodzi Twojemu zdrowiu, to najzwyczajniej w świecie z niej nie rezygnujesz… logiczne!

Z argumentami na temat szkodliwości jedzenia jest podobnie jak z tymi na temat palenia papierosów. Szkodliwość substancji w nich zawartych jest przebadana ale tylko na podstawie przypuszczeń. Zauważ, że każdy naukowiec definiując jakąś teorię zawsze dodaje „może powodować”.  Nie ma badań jednoznacznie potwierdzających, że benzoesan sodu zabija. Nie ma możliwości zrobić takich badań bo proces oddziaływania na organizm jest zbyt długi, żeby był jasny do zdefiniowania.

Właśnie taki rozmyty fundament tej całej wiedzy powoduje, że pewne argumenty do nas nie trafiają.. Miliony razy słyszałam argumenty o treści:

 „mój dziadek całe życie palił i żył 90 lat” – ok!

Jedynym wyznacznikiem oddziaływania Twojego trybu życia na zdrowie Twojego organizmu jest ROZUM 🙂

Nic tak nie zabija jak wyrzuty sumienia. Działając na 100% poziomie swojej wiedzy i świadomości unikniesz tego co odbiera nadzieję – stwierdzenia „a nie mówiłam…”

Recepty na długie życie nie zna nikt. Ludzie umierali w młodym wieku dawniej i teraz. I pewnie za 50 lat nadal będą osoby, które dożyją fajnych cyferek. Taki mamy klimat…

Nie jesteś w stanie określić jak długo planujesz żyć. I całe szczęście!
Jak będziesz mieć pecha to Cię cegłówka w drewnianym kościele zabije 😉

Po prostu staraj się we wszystkim zachować umiar i rozsądek. Bez skrajności … takie życie jest lepsze … łatwiejsze i o niebo przyjemniejsze 🙂

Easy, easy 🙂 🙂 🙂

 

Jest 8 komentarzy dla tego artykułu
  1. Mara na 19:03

    Każda skrajność jest zła – czy to przesadzanie ze złym odżywianiem, czy znowu nadmierne jedzenie samych witamin 😉

  2. Joanna M.P. na 21:16

    Ja długo musiałam przyzwyczajać się do diety bezglutenowej – celiakia. W końcu jednak zdecydowałam się, że muszę być konsekwentna. Znam ludzi, którzy mimo choroby nie przestrzegają diety… a potem żal, że źle się czują. Choćby ten cholerny gluten ograniczyli, już by było lepiej… ale nie… umiar jest ważny, nie tylko w diecie. 🙂

  3. bastalena na 23:10

    Ja całe życie powtarzam, że palacz nie zejdzie na raka płuc/krtani, tylko właśnie zabije go cegłówka w drewnianym kościele, heh! Ale to co piszesz ma sens. Też lubię eksperymenty, głównie w kuchni. Dni bez mięsa, ale daleko mi do bycia wege. Czasem coś bezgluta, ale nie wyobrażam sobie siebie na takiej diecie. Eksperymenty są dobre, ale nie można z nimi przeginać. Każdy powinien znaleźć swój złoty środek.
    pozdrawiam serdecznie!

    • Katarzyna Uminska na 12:43

      Dlatego właśnie uważam, że balans w diecie i codziennym życiu jest najważniejszy 🙂

Odpowiedz na „Joanna M.P.Anuluj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.