Wielki powrót – gdzie byłam przez ostatnie pół roku?

Wielki powrót – gdzie byłam przez ostatnie pół roku?

To był dziwny czas. O ile do tej pory z łatwością przychodziło mi pisanie postów i prowadzenie strony na facebooku o tyle na koniec roku coś poszło nie tak. Potrzebowałam dużo czasu, żeby odkryć w sobie mobilizację do ponownego zalogowania się do wordpressa. Co robiłam? Skąd ta przerwa?

Jestem osobą, która lubi robić dużo. Dużo zadań, dużo zamieszania i dużo sukcesów. Troszkę się w tym wszystkim zagalopowałam. Pacjenci, rodzina, uroczystości, treningi i szkolenia, mnóstwo szkoleń. Dni z czasem zaczęły być za krótkie, a w każdy weekend było szkolenie albo konferencja. Musiałam z czegoś zrezygnować.

W życiu ciągle dokonujemy wyborów. To dobrze bo dzięki temu ciągle się uczymy i ciągle doskonalimy. Ja swoich dokonałam – nie wiem czy trafnych ale kto nie ryzykuje ten nie ma 🙂
Poświęciłam czas na kształcenie. To najlepsza inwestycja w siebie. Rzeczy materialne są kruche i ulotne. Dziś są a jutro jedna zła decyzja i możesz ich nie mieć. Nauka to inwestycja, która zawsze się zwraca i zawsze procentuje. Wiedza to jedyna wartość niematerialna, której nigdy nikt Ci nie odbierze!
Żywienie i zdrowie to dziedzina, która ewoluuje szybciej niż postęp technologiczny dlatego nigdy nie powiem, że wiem wszystko. Każde szkolenie, każde spotkanie z ludźmi „z branży” ciągle pokazuje mi, że czegoś jeszcze nie wiem. To dobrze, bo świadomość mojej niewiedzy połączona z ambicją pozwoli mi na kształcenie na długie lata 🙂 alzheimer mi nie grozi, póki co 😉

Pomiędzy weekendami spędzonymi na sali wykładowej pojawiały się jeszcze uroczystości rodzinne. Początek roku to czas mocno imprezowy w mojej rodzinie. Kumulacja urodzin i innych ważnych okazji a do tego Święta Wielkanocne…
Teraz, kiedy pacjentów co raz więcej, mam mało czasu dla najbliższych i przyjaciół dlatego te ważne uroczystości, które spędzamy razem są dla mnie oznaczone podwójną czerwoną flagą. To czas tylko dla nich. Bez telefonu, fejsa, snapa i innych pożeraczy prywatności.

Pomiędzy pracą a drugą pracą starałam się jeszcze wrzucić trening – koniecznie. Do tego musiałam jeszcze zadbać o dom, który nie raz stawał się tylko hotelem. Trochę dużo jak na jedną osobę. Dzielnie wstawałam codziennie rano powtarzając sobie, że w strefie komfortu marzenia nigdy się nie spełniają.
W tym całym pędzie na bloga już czasu nie wystarczyło…

Jednak z czasem zaczęłam tęsknić. Lubie to blogowanie.

Więc…

Let’s go.. 🙂 🙂 🙂

Zaczynam znów. Postaram się pisać w miarę często. Mam jakieś trzydzieści zaległych tematów w moim terminarzu więc jest co robić.
Teraz pora odbudować bazę moich niezawodnych czytelników :*

Love you <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.