Trening na wakacjach – czy to odpoczynek?

Trening na wakacjach – czy to odpoczynek?

Dla wszystkich wakacje to czas odpoczynku i totalnej rozpusty. Czas, który ma za zadanie upłynąć a nie minąć. Nikt na wakacjach nie myśli o diecie ale wszyscy myślą o sylwetce. Cały rok na nią pracujesz właśnie po to, żeby na plaży wyglądać w miarę przyzwoicie. Czy wyjazd na urlop ma na celu odpoczynek od wszystkiego? A jeśli nie od wszystkiego to od czego?

Wakacje są potrzebne. Nawet bardzo. Każdy powinien choć raz w roku wyjechać na urlop. Nie musi być daleko, nie musi być do super hotelu ale musi być. Udowodniono naukowo, że efektywny odpoczynek zaczyna się od zmiany miejsca. Wyjazd za miasto też jest ok. Przecież ilość przejechanych kilometrów nie wpływa na jakość odpoczynku. Ważne jest, żeby po prostu zmienić miejscówkę.

W wakacje każdy chce przyjemnie spędzić czas, niezależnie od miejsca i klasy hotelu. Jedni wybierają odpoczynek w górach inni nad morzem, każdy ma wybór. Ja lubię tu i tu, chociaż latem zawsze wybieram plażę. Uwielbiam się opalać. Jestem w stanie leżeć na plaży od rana do późnego popołudnia. Czy to źle? Nie. Czy to lenistwo? Tak.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą uwielbiam robić na wakacjach. TRENING. Tak! Jak to możliwe? Jeśli trenujesz z przymusu albo w celu chwilowej poprawy zaniedbanej sylwetki to nie czaisz o co kaman. Dla mnie trening to jedna z największych przyjemności w ciągu dnia. To czas dla mnie i dla mojego ciała. Te parę minut w skali dnia załatwia za mnie wszystko. Trening to czas neutralizacji stresów, czas na przemyślenie i wyregulowanie balansu emocji zmagazynowanych w ciągu dnia. Trenuję codziennie – tak bo lubię.

Jeśli Twój czas na trening to ciężko wygospodarowane minuty zakończone uczuciem, że odhaczyłaś obowiązek, to nie zmuszaj się do niego na wakacjach bo wiadomo, że to dla Ciebie żadna przyjemność.

Trening na wakacjach nie ma na celu budowania formy. Nie zastanawiam się nad tym, czy zrealizowałam jakiś plan treningowy. W zasadzie w domu też się nad tym nie zastanawiam 😉 Robię to co mi sprawia przyjemność. Trening robiony w trakcie urlopu ma za zadanie zintensyfikować poziom totalnej przyjemności. Na mnie tak działa!

Uwielbiam biegać brzegiem morza. Czasem celowo wstaje wcześniej i wiesz co? Nie jestem na tej plaży sama. W ubiegłym roku będąc we Włoszech zaczynałam biegiem każdy swój dzień. Każdego ranka spotykałam się z Panią mającą na oko około 70 lat biegającą boso brzegiem. Mega motywujący widok. Zdarzało się, że spotykałam pary w mocno dojrzałym wieku, którzy ćwiczyli sobie razem. Nigdy nie byłam na plaży sama, zawsze już ktoś biegł albo już wracał. Bieganie brzegiem morza ma też jedną zaletę (albo wadę), kiedy nie zmienia się krajobraz wokół Ciebie ciągle nie wiesz ile przebiegłaś, nie masz punktu odniesienia, po prostu biegniesz…

W tym roku na wakacjach, mając już o rok lepszą formę, bieganie rano było tym samym co umycie zębów. Po prostu było. Trochę za mało, żeby nazwać to treningiem. Często zdarzało się, że wieczorami biegałam drugi raz (na długi dystans) albo w hotelowym pokoju robiłam swój standardowy trening. Nie ważne co. Ważne, że endorfiny zamknęły ten dzień na 300%

Rada dla Ciebie..

Jeśli budowałaś swoją formę na wakacje i choć trochę zbliżyłaś się do wymarzonej sylwetki to nie marnuj tego. Nie musisz trenować ale nie przestawaj się ruszać. Dobrze wiesz ile Cię to kosztowało. Nie musisz sobie wszystkiego odmawiać. Możesz wręcz troszkę sobie pofolgować ale nie zmarnuj efektów swojej pracy. Idź pobiegać kiedy wszyscy jeszcze śpią albo weź rodzinę na rowery. Nie musicie trzaskać 20 km. Pięć też będzie ok. Pamiętaj, że wakacyjny ruch nie spala tkanki tłuszczowej ale spala zawartość Twojego brzuszka. Im więcej spalisz, tym mniej się odłoży. Uwierz, że lepiej wrócić mając bilans wagowy na zero niż na plus 😉

Udanych wakacji :*

 

 

Jest 1 komentarz dla tego artykułu
  1. Bookworm na 10:31

    Święta racja. W tym roku spędziłem najlepsze wakacje, bo aktywne. Rano, gdy jeszcze cały ośrodek spał, wstawałem i biegałem. Tak ustalałem trasę, żebym mógł wracając wykąpać się w chłodnej wodzie w uroczych klifowych zatoczkach. I te cudowne poranki zapamiętam do końca życia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.