Rower – interwał sam w sobie

Rower – interwał sam w sobie

W weekendy kiedy mam więcej czasu zawsze staram się znaleźć chwilę na aktywność. Dziś akurat miałam ochotę na więcej więc oprócz biegania zaraz po wstaniu, postanowiłam pójść po południu jeszcze na rower. Tak sobie jadąc pod i z górki uświadomiłam sobie, że podczas zamierzonego treningu aerobowego mam jednak interwałowy.

W skrócie wytłumaczę, że trening aerobowy to taki o stałej intensywności i na w miarę stałym tętnie. Nie będę przynudzać liczbami tylko rozjaśnię, że do takiego zaliczamy bieganie, rower, pływanie, orbitrek i tym podobne. Kiedy idę biegać mam w zamiarze właśnie taki trening. Biegnę ze stałą prędkością, z góry określony dystans lub czas. Podczas biegu staram się nie zasapać. Wtedy wiem, że to aeroby. Tłuszczyk się pali. Uwielbiam ten trening. Jego minusem jest to, że tłuszczyk spalamy tylko podczas aktywnego biegu i dopiero po około 20-30 minutach. Inaczej jednak jest w przypadku interwałów.

Interwały to trening o zmiennej intensywności. Jest lepszy od aerobów bo podczas fazy aktywnej (ostrego wysiłku) powstaje dług tlenowy co w konsekwencji powoduje, że spalamy tłuszczyk jeszcze przez wiele godzin po zakończeniu treningu. Plusem tego treningu jest też czas. Wystarczy krótko ale bardzo intensywnie i efekt murowany. Mój trening domowy na ogół jest oparty na interwałach. Najbardziej lubię treningi Ewki typu TURBO.  Szybkie intensywne 30 minut a efekty rewelacyjne.

Zawsze byłam przekonana, że rower to rodzaj aerobów. W zasadzie tak jest ale tylko jeśli używamy roweru stacjonarnego np. w siłowni. Na takim rowerze po prostu kręcisz i zerkasz na czas. Na normalnym rowerze, gdzie trasa przebiega w terenie w zasadzie zawsze będzie to interwał. Oczywiście nie mam na myśli sytuacji kiedy jak widzisz górkę to zawracasz albo zrzucasz przerzutkę na najmniejszą i tempem słonia wtaczasz się na szczyt.

Kiedy decyduję się pójść na rower to jest to dla mnie trening. Zakładam trasę, czas i jadę. Cały czas intensywnie pedałując. Niezależnie od ukształtowania terenu, pod górkę i z górki tak samo intensywnie. Nie stronię od zmiany przerzutek ale zasadę mam jedną- musi być opór. Moje mięśnie muszą pracować a ciało ma się męczyć.

Jak sam/a widzisz jeśli efektywnie będziesz pedałować na całej długości trasy to zawsze pod górkę będziesz w fazie aktywnej a z górki w fazie spoczynkowej. To właśnie interwał. Co prawda fazy te nie będą o równej długości ale będą naprzemienne. Dzięki temu zamiast spalać tylko podczas aktywnej jazdy możesz liczyć na bonus jeszcze przez parę godzin.

Kobietki nie bójcie się ostro naciskać na pedały. Nie będziecie miały wielkich ud. Obiecuję, że Wam to nie grozi. Nawet pokonując około 30 km w ciągu jednego treningu. Sprawdziłam to na sobie. Jeśli będziesz jeździć bardzo aktywnie to wyszczuplisz całe ciało a dzięki dobremu stretchingowi po treningu Twoje mięśnie będą smukłe i silne.

No to hop na rower!
A potem na zasłużone lody 🙂

Kiss :*

Jest 1 komentarz dla tego artykułu
  1. Przemo Team na 14:00

    Bardzo interesujący tekst 🙂 Ciekaw jestem do jakiej kategorii zaliczyłabyś moje długodystansowe podróże rowerowe 🙂
    Pozdrawiam
    Przemo Team

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.