Jak przeżyć życie dwa razy – sztuka organizacji w 5 krokach

Jak przeżyć życie dwa razy – sztuka organizacji w 5 krokach

Średnio 40% swojego aktywnego czasu w trakcie dnia marnujemy. W obecnych czasach nie ma osób, które na pytanie co robisz, odpowiedzą – nic. Wszyscy ciągle nie mają czasu. Postęp technologiczny ma celu przede wszystkim oszczędność czasu. Kupujemy szybsze samochody, żeby szybciej dojechać do celu. Wymieniamy komputery, żeby szybciej docierać do informacji. To wszystko ma na celu wyciągnięcie z życia maksimum. Tylko czy nie lepiej zacząć przyspieszać u podstaw? Parę, z pozoru błahych czynności stosowanych codziennie, pozwoli Ci wyciągnąć z dnia 200%. Serio!

Wiele lat żyłam w trybie wyznaczanym przez… ? W zasadzie nie wiem przez co. Wszystko samo się układało, nic nie planowało, po prostu wstawałam rano i kładłam się wieczorem. Cokolwiek pojawiało się pomiędzy, po prostu się toczyło. Miałam w miarę stały schemat dnia.

Z czasem zobaczyłam, że sporo czasu ucieka mi przez palce. Często zdarzało się, że mogłam zaplanować tylko jedną czynność do zrobienia po pracy (mniejszą lub większą) bo na nic innego nie wystarczyło mi czasu. Życie mijało z dnia na dzień. Czasem zastanawiałam się, co ja właściwie zrobiłam w ciągu tego tygodnia. Zobaczyłam, że tak właściwie człowiek zaczyna żyć w trybie „byle do piątku”. Każdy tylko narzeka, że znów poniedziałek albo wreszcie piątek a przecież pomiędzy poniedziałkiem a piąteczkiem jest jeszcze pięć innych, nie gorszych dni.

Jeśli rok ma 52 tygodnie a Ty w każdym z nich chcesz, żeby te pięć roboczych dni minęło jak najszybciej, to nie trudno wyliczyć, że żyjesz tylko 104 dni w roku. To mniej niż 1/4 przysługującego Ci czasu. Smutne. W zasadzie zanim „przeżyjesz” pełne 365 dni to Twoje dziecko zdąży skończyć gimnazjum a Ty nawet nie zanotujesz, że wymieniło mu się w międzyczasie uzębienie. Czy życie trzeba przeżyć? Czy nie lepiej po prostu żyć? Przecież nie masz drugiego życia, nie będzie drugiej szansy. Nikt nie chce doczekać starości a tak niewielu potrafi dobrze wykorzystać młodość.

Czas i tak minie. Tylko od Ciebie zależy jak go wykorzystasz. 

Kiedy zorientowałam się, że nie pamiętam zbyt wiele z ostatnich przeżytych 4 lat wiedziałam, że coś jest nie tak. Gdzieś musiałam coś tracić. Czas. To jest to! Marnowałam mnóstwo czasu. Ale co z tym fantem zrobić?

  1. Podziel dzień na czas w pracy i czas w domu
    Sens stuprocentowego wykorzystania dnia tkwi we właściwym odseparowaniu strefy zawodowej od prywatnej. Nawet jeśli prowadzisz swoją działalność i wydaje Ci się, że musisz być w pracy cały czas uwierz – nie musisz.
    Zostaw pracę w pracy a dom w domu. Nie zazębiaj tych dwóch stref bo w żadnej z nich nie będziesz potrafiła realizować się na 100%. Jeśli jesteś w pracy myśl o swoich obowiązkach zawodowych i ich organizacji. Nie myśl przy służbowej kawie o tym co zrobić na obiad bo z doświadczenia wiem, że jak pojedziesz do sklepu to i tak nie kupisz tego co sobie wymyśliłaś. W pracy jesteś pracownikiem a nie mamą czy żoną. Pracuj efektywnie bo za to Ci płacą.
    Wchodząc do samochodu wraz z zamknięciem drzwi zapominaj o pracy. Tak to możliwe. Zanim ruszysz uciesz się, że jedziesz do domu i uświadom sobie, że z domu i tak nie jesteś w stanie pilnować firmy więc nie ma sensu o niej myśleć. Jeśli będziesz w domu myśleć o problemach w pracy odbije się to na relacji w całej rodzinie. Wchodząc do domu musisz włączyć akumulator nr 2. Twoje dzieci nie wiedzą jak to jest chodzić do pracy i na pewno Twoje opowieści o przepływach pieniężnych czy innych cudach wcale ich nie zafascynują.
  2. Załóż i prowadź organizer
    U mnie ta opcja sprawdziła się na 300%. To nie musi być kalendarz ani harmonogram. Wystarczy zwykły zeszyt z gładkimi kartkami. Słowo pisane ma o wiele trwalszą moc niż powiedziane. Zapisując codziennie plan na następny dzień masz pewność, że o niczym nie zapomnisz. Nie musisz tego osadzać w czasie. My kobiety mamy tą zdolność, że organizacja przychodzi nam o wiele łatwiej. Potrafimy myśleć, a czasem nawet działać, wielopłaszczyznowo. Czy nie zdarzało Ci się gadać przez telefon i kroić składniki do zupy? No właśnie! Faceci tego nie potrafią 🙂
  3. Planowanie logistyki
    Jeśli na Twojej liście spraw pojawiają się np. sprawy do załatwienia na mieście, koniecznie zaplanuj kolejność ich realizacji. Zaplanuj trasę tak, żeby nie krążyć kilka razy tym samym torem. Pomyśl, czy są jakieś czynności (nie związane bezpośrednio), które mogłabyś wykonać w międzyczasie jak na przykład zakupy. Zaoszczędzisz wtedy czas na ponowną drogę do sklepu.
  4. Odhaczanie – realizacja na 100%
    Jeśli usystematyzujesz zapisane w organizerze plany koniecznie skreślaj te, które zostały już zrealizowane. Dzięki temu będziesz miała obraz co jeszcze Ci zostało do zrobienia. Jeśli na koniec dnia zobaczysz, że którykolwiek z punktów nie został zrealizowany, zapisz go ponownie na nowej kartce i zrealizuj w najbliższym możliwym terminie jako pierwszy.
  5. Stałe punkty dnia też zapisuj
    Wydaje się, że czynności codzienne są rutyną. Może są, ale to nie znaczy, że na czas ich realizacji zegarek staje w miejscu. Jeśli trzymasz się propozycji mojego systemu organizacji porządków, o którym pisałam TUTAJ, koniecznie wpisz je w swój harmonogram. Unikniesz w ten sposób problemu z planowaniem rzeczy niemożliwych do zrealizowania. O tym, że plan musi być REALNY już wiemy 😉

Ja prowadzę swój organizer od bardzo dawna. Na rynku możesz kupić mnóstwo kolorowych brulionów z mnóstwem pól do wypełniania. Czy kupisz? Twoja decyzja. U mnie najlepiej sprawdza się prosty zeszyt. Mam go zawsze przy sobie. Na bieżąco kontroluję i dopisuję wszystkie plany. Nawet plany postów się w nim znajdują. Czasem mam pomysł na napisanie jakiegoś posta, a nie zawsze w tym czasie jestem on line. Wtedy wyciągam zeszyt, zapisuję temat oraz argumenty i nadrabiam po powrocie do domu.

W moim planie dnia punktem podstawowym jest jadłospis i trening. Tego drugiego, poza dniami, które wytyczam na regenerację, nie omijam. Ten pierwszy czasem planuję długoterminowo, np. na cały tydzień.

Dzięki właściwej organizacji dnia codziennie kładę się do łóżka z myślą, że przeżyłam ten dzień na 100%. Nawet biorąc w rękę swój stary organizer jestem w stanie określić tysiące fajnych rzeczy, które zrealizowałam dzięki oszczędności czasu na rzeczach podstawowych. Jeśli Twoja rodzina jest bogatsza o dzieciaki uwierz, że ten system sprawdzi się podwójnie. Dzieciaki nic nie lubią bardziej niż satysfakcji z realizacji misji specjalnych. Pozwól dziecku na wyjątkowe wręczanie Ci uśmiechów obok zrealizowanych zadań. Zobaczysz jakie będzie dumne z tak poważnej funkcji i z mamy 🙂 a może przy okazji troszkę Ci pomoże?

Zorganizowanego dnia :*

Jest 9 komentarzy dla tego artykułu
  1. BashaMyWay na 14:50

    Bardzo wartościowy wpis! Pracuję nad organizacją swojego czasu, ale często nie jestem w stanie pozbyć się myśli o pracy dręczących mnie w domu i na odwrót.. Podejrzewam, że to kwestia ćwiczeń 🙂

  2. Barni na 14:56

    Wiele razy planowałem założyć organizer, ale niewiele z tego wychodziło. Ostatnio zrobiłem jednak znaczący krok na drodze do pozornego wydłużenia sobie życia – staram się wstawać wcześniej. Kiedy człowiek wstanie o 8 zamiast po 10 w weekend i od razu weźmie się do roboty, nagle koło 14 zdaje sobie sprawę, że zrobił już wszystko… i wcale nie ma jeszcze wieczoru! ; ) Piękne uczucie.

    • Króliczek Doświadczalny na 08:59

      Otóż to, wcześniejsze wstawanie zupełnie zmienia organizację dnia! Mimo wszystko, kalendarz też się przydaje. Czasem zapisuję więcej niż jestem w stanie zrobić w ciągu dnia, bo gdy okazuje się, że jakiegoś punktu nie mogę dziś wykonać, przeskakuję od razu na kolejny. Warto mieć taki plan B.

  3. Perfekcyjnakuradomowa na 09:19

    Czasami myślę o podobnym rozwiązaniu a czasami po prostu stwierdzam że życie jest za krótkie na to by się ograniczać do podpunktów w notesie. Zdecydowanie bardziej odpowiada mi życie na spontanie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.