Dlaczego tak trudno wytrwać na diecie?

Dlaczego tak trudno wytrwać na diecie?

Nie znam osoby, a szczególnie kobiety, która nie była w swoim życiu choć raz na diecie. Każdy kiedyś próbował. Jedni z celem odchudzania, inni poprawy zdrowia, a jeszcze inni bo musieli. Nie bardzo lubię słowo dieta bo mimo, że jest tłumaczona jako sposób odżywiania, przez bardzo wielu jest kojarzona zawsze z odchudzaniem. Redukcyjna czy na masę zawsze kojarzy się z restrykcjami. Czy właśnie w tym tkwi problem jej niepowodzenia? Czy dieta zawsze musi się kończyć? Skąd efekt jojo? Czy trzeba być na diecie, żeby schudnąć?

To nie dieta – to styl życia przeczytasz na profilach 70% fitmaniaków. Owszem. Tylko dlaczego ten styl życia trwa od cheata do cheata? (cheat – oszukany posiłek np. słodycze, burgery, frytki itp.)
Wiem, że badania potwierdzają skuteczność takich odstępstw od diety z punktu psychicznego i fizycznego. Takie doładowania zwiększoną ilością kalorii mają na celu napędzenie Twojego metabolizmu i uspokojenie Twojej psychiki, spragnionej posiłków z listy zakazanych.

W  mojej opinii zdrowy styl odżywiania powinien opierać się przede wszystkim na balansie. Diety stosowane przez sportowców są czysto zadaniowe. Makro musi się zgadzać, ilość posiłków i treningów też. Ok – nie podważam tego. Taka dieta jest dobra ale jest stosowana po to, aby Twój organizm osiągnął pewien cel. Sylwetkę na zawody, formę na lato czy też określony poziom tkanki tłuszczowej/mięśniowej.

Gdyby takie diety prezentowały zdrowy styl życia wszystkie osoby go propagujące nie lądowałyby raz w tygodniu w McDonaldsie czy lodziarni. Nie czekaliby na to, żeby po skończonych zawodach najeść się słodyczy czy fast foodów do syta.

Moim zdaniem podchodzenie do żywienia zadaniowo i traktowanie swojego organizmu jako maszynę do trawienia i anabolizmu czy katabolizmu wcześniej czy później odbije się na zdrowiu. Niewielu zapaleńców zwraca uwagę na aspekt psychiczny każdej diety. Do każdego pokarmu podchodzą stricte jak do paliwa. Słusznie, bo jedzenie to jedyny zasilacz naszych sił, ale organizm nie jest maszyną. Nie wystarczy tylko „wlać”, żeby wszystko działało poprawnie.

Znam wielu trenerów i wiele osób na propagowanym przez nich systemie żywienia „kurczak-ryż-brokuły”. Niestety z perspektywy czasu widzę, że kiedy zapał mija albo przychodzi kontuzja, efekt tych pudełkowych systemów żywieniowych odbija się szerokim echem. O ile jest to problem tylko wagowy, bo przytył/a, to w miarę można to ogarnąć. Jeśli konsekwencje przekładają się na nasze zdrowie to już nie jest tak różowo.

Jaka powinna być dieta aby jej efekty utrzymały się na długo?

Przede wszystkim zbalansowana. To nie literówka, ZBALANSOWANA. Wszyscy moi pacjenci, z którymi mam kontakt i którzy przeprowadzili redukcję pod moim okiem od początku do końca, nie wrócili już do swojej wagi. Nie dlatego, że ciągle ich pilnuję. Z wieloma mam kontakt tylko sporadyczny. Utrzymują swoją osiągniętą wagę dlatego, że do wszystkich podchodzę HOLISTYCZNIE.

Liczby liczbami ale organizm to nie komputer. Trzeba go słuchać i reagować na sygnały, które nam wysyła. Nie jest problemem wyliczyć wszystko w mądrym arkuszu i rozdzielić na 4 czy 5 posiłków. Trzeba uwzględnić nie tylko wartość energetyczną ale przede wszystkim odżywczą. Jedzenie ma stanowić dla Ciebie przede wszystkim źródło energii i… przyjemności!

Jeśli podejdziesz do żywienia z głową. I świadomie będziesz dokonywał/a wyboru tego, co dla Ciebie wartościowe, tak w zasadzie nie będziesz na diecie nigdy. Sensem jest, żeby starać się 90% swojej diety oprzeć na tym co dobre i pełnowartościowe, a jednocześnie smaczne dla Ciebie. Jedzenie ma sprawiać Ci przyjemność a nie kłopot.

Nie jest Ci potrzebny kolejny stres związany z ciągłymi odmowami. Ok, wiem, że odmawianie sobie wszystkich przyjemności dzień w dzień nie jest fajne, ale jeśli popatrzysz na tą słodycz czy fast fooda jak na produkt bezwartościowy i znajdziesz alternatywny powodujący u Ciebie podobne uczucie „przyjemności” to po co jeść ten nic niewarty?
Ja właśnie taką dietę stosuję na co dzień. Pozwalam sobie codziennie na słodycze. Moim świadomym wyborem jest wartościowa gorzka czekolada zamiast tej ślicznej fioletowej, która wrzuca w mój organizm tylko cukier i mnóstwo „syfu”. Taka słodycz ma swoje stałe miejsce w moim menu. Nie muszę sobie nic odmawiać. Po prostu dokonuję wyboru. 

cooking-chocolate-674508_1280

W większości osób, które decydują się na odchudzanie, ich niepowodzenie ma swoje korzenie w ciągłym odmawianiu. Podchodzą do diety jak do jakiegoś najcięższego w życiu. To się nigdy nie sprawdzi !
Organizm „w stresie” nie będzie z Tobą współpracował i wcześniej czy później odbije to sobie i to z nawiązką. Tak po prawdzie, to co zrzucisz na wadze na takiej restrykcyjnej diecie, tak na prawdę w znikomym procencie będzie tkanką tłuszczową.

W mojej opinii stosowanie systemu kar i nagród (cheat meal) słabo się sprawdza. A już na pewno nie spisuje się w długim okresie czasu. Jeśli zamierzasz zrzucić swoje nadprogramowe kilogramy na stałe to podejdź do diety HOLISTYCZNIE. Dokonuj świadomych wyborów. Jeśli na początku nie potrafisz zrezygnować np. z fast foodów staraj się znaleźć ich zdrowszą wersję. Tak na prawdę każda wersja przygotowana w domu będzie zdrowsza. Będziesz miał/a pewność co jest w środku.

Szanuj swój organizm. Zdrowie masz tylko jedno i raz zmarnowane jest nie do odzyskania. Ciesz się zdrową i szczupłą sylwetką uzyskaną w sposób mądry. Nie stawiaj na efekt krótkodystansowy tylko dlatego, że jest do osiągnięcia w krótkim okresie czasu. Cierpliwość popłaca – mam na to mnóstwo dowodów.

Podziel się ze mną swoimi doświadczeniami. Ja też wciąż się uczę!
Jakie diety stosowałaś/eś?
Jaki był ich efekt?

Jeśli znasz kogoś, kto w nierozsądny sposób podchodzi do odchudzania, udostępnij mu ten tekst 🙂

Kiss :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.