5 postaw ludzkich, które mnie irytują

5 postaw ludzkich, które mnie irytują

Parę tygodni temu miałam dziwną sytuację. Uświadomiła mi jak wiele jest postaw ludzkich, które czasem doprowadzają mnie do szału. Skategoryzowałam pięć najgorszych. To te, w konfrontacji z którymi, ciężko mi utrzymać emocje na wodzy a język za zębami.

Na ogół stronię od oceny bo samej nie zależy mi na czyimś zdaniu ale kiedy spotykam się z sytuacją, której skutki oddziałują na mnie bezpośrednio, nie potrafię zostać obojętna. Szanuję zdanie innych i cenię sobie ludzi, którzy potrafią uszanować moje. Jednak nie potrafię uszanować wolności słowa i czynu wobec działań destrukcyjnych.

Jest 5 postaw społeczeństwa, które budzą we mnie skrajne emocje:

  1. Nie moje to nie dbam
    Ostatnio miałam sytuację (na parkingu w centrum miasta) gdzie obok mojego samochodu zaparkował policyjny radiowóz. Miejsca było niewiele więc sprawne otwarcie drzwi bez uszkodzenia tych z sąsiedniego samochodu wymagało nie małej gimnastyki. Moje „stykały się” z tymi z radiowozu. Siedzący w środku Pan policjant powiedział do mnie – śmiało, niech Pani bije, to nie moje. Oburzona tym co usłyszałam od razu wysunęłam kontrę – ALE MOJE. Ten z kolei myśląc, że mam na myśli mój samochód zwrócił uwagę, że przecież mam listwę zabezpieczającą. Nie potrafiłam powstrzymać swoich emocji i zdecydowanym tonem, wskazując palcem na radiowóz skorygowałam – nie proszę Pana, ten samochód jest MÓJ, kupiony za MOJE podatki. Zostawiłam super duet znudzonych „stróży prawa” z dużym zdziwieniem na twarzy i odjechałam.
    Nie cierpię takiego podejścia. Choć spotykam się z nim co dnia i jestem świadoma, że Świata nie da się wyleczyć w pojedynkę, staram się przynajmniej reagować na takie zachowania.
    Czy to, że nie zapłacił uprawnia go do nie szanowania powierzonego mienia? Ja ma być lepiej skoro taki mamy przykład z góry?
  2. Nie dotyczy moich bliskich to nie pomagam
    Często słyszę od ludzi wokół, że jeden sms nie pomoże, że złotówka to kropla w morzu. Na prawdę uważasz, że każda osoba potrzebująca dostaje jednorazową milionową dotację i na tym się temat kończy?
    Nie.
    Każda pomoc potrzebującym to właśnie milion kropelek po złotówce, które składają się na znaczną kroplę. Przecież darowizny na osoby potrzebujące nie powstają z datków tylko i wyłącznie osób bliskich. Jeśli problem Cię nie dotyczy to nie znaczy, że nie możesz pomóc. Złotówka to nie wstyd. To dar serca a nie opłata stała. Dajesz ile chcesz. Każdego stać na taki gest. Za złotówkę Świata nie zbawisz ale milion takich nieznaczących złotówek może pomóc wielu. Nie przechodź obok ludzkiej krzywdy obojętnie. Nikt sobie nieszczęścia nie przyjął na życzenie. Jeśli nie przymierasz głodem jestem przekonana, że możesz dać grosik na ratowanie czyjegoś zdrowia. Jeśli przytłacza Cię ilość fundacji i nie masz określonej osoby, której chcesz pomóc, wybierz dowolną i zrób stałe zlecenie ze swojego konta na parę groszy. Nawet nie zauważysz tego w miesięcznym budżecie a będziesz żył ze świadomością, że ktoś (w dodatku całkiem obcy) cieszy się zdrowiem właśnie dzięki Tobie. Wiesz jakie to piękne uczucie?
  3. Interesuje mnie życie innych a zapominam zrobić porządek ze swoim
    Plotkarstwo to moim zdaniem jedna z najgorszych cech. Kiedyś usłyszałam cenny cytat, który na długo zostanie w mojej pamięci:

                                                                       Dobry znajomy to taki, z którym masz możliwość porozmawiać o czymś a nie o kimś!

    Nie za bardzo jestem zainteresowana czyimś prywatnym życiem i na ogół nie lubię kiedy ktoś nadmiernie interesuje się moim. Oczywiście mam na myśli negatywny aspekt. Cenię osoby, które znając moje działania potrafią je docenić, interesują się moimi sukcesami i potrafią wesprzeć kiedy mam pod górę ale odsuwam od siebie osoby, które w moich porażkach widzą karmę na swoje bolączki.
    Czy masz wokół siebie osoby, które masz wrażenie, odczuwają satysfakcję z Twojej porażki?
    Unikaj ich. Nic dobrego z takiej znajomości nie wyniknie.
    Na ogół jest tak, że ludzie nadmiernie zainteresowani czyimś losem mają swoja sytuację nie do końca uregulowaną w taki sposób jaki by chcieli. Polacy to naród, który wiele swoich bolączek potrafi złagodzić upajając się krzywdą innych. Jeśli drugiemu jest gorzej to mi jest lżej.
    Nie rozumiem takiego podejścia ale nie jest mi obce bo takich wampirów tragedii spotykam nagminnie. To przykre a jednocześnie tak pospolite. Staram się swoich najbliższych znajomych przekonywać, że czerpanie radości z swoich sukcesów jest o wiele przyjemniejsze. Szybsze rozwiązywanie problemów zamiast czekania na czyjąś gorszą tragedię jest o wiele skuteczniejsze a przy okazji bardziej ludzkie.

  4. Słomiany zapał lenia
    Jestem energiczną osobą i flegmatyk nie znajdzie we mnie przyjaciela. Stronię od osób życiowo nieogarniętych bo zabierają mi energię. Już ponad pięc lat temu wyleczyłam się z ciągłego ciągnięcia w górę życiowych nieudaczników bo moje próby pomocy im na ogół kończyły się porażką (głównie moją). Wtedy uświadomiłam sobie, że życie trzeba przeżyć po swojemu a ludzi akceptować takimi jakimi są. Tak właśnie robię. Jednak tolerancja różnicy temperamentów w żaden sposób nie wpływa u mnie na akceptację wszystkiego wokół. Owszem, jestem w stanie uszanować, że każdy ma prawo żyć jak chce i kłaniam się w pas osobom, które potrafią stronić od oceniania mojej osoby za tryb życia jaki przyjęłam, jednak nie toleruję pewnych postaw dlatego staram się ich unikać. To nawet nie kwestia postaw co cech charakteru.
    Jedną z nich jest leń, a w połączeniu ze słomianym zapałem, tworzy mieszankę wybuchową.
    Dlaczego? Bo to dwie cechy, nad którymi idzie pracować. To kwestia chęci do zmiany siebie na lepsze a nie przyjęcie faktu, że taki jestem. O ile możesz być cholerykiem czy flegmatykiem o tyle lenistwo jest cechą nabytą a nie wrodzoną. Nie lubię leni bo wiem, że zawsze ktoś musi pracować za nich. Nie trawię słomianego zapału bo wiem, że takie osoby mają mnóstwo genialnych pomysłów ale w żaden sposób nie potrafią ich wykonać. Nie dlatego, że brakuje im narzędzi. Brakuje im samodyscypliny.
    Przez trening własnej dyscypliny udało mi się doświadczyć na własnej skórze, że jeśli wypracujemy w sobie siłę woli to jesteśmy w stanie zrealizować 100% normy. Możemy mieć słomiany zapał ale przez upór w działaniu jesteśmy w stanie osiągnąć każdy cel jaki sobie postawimy. W mojej opinii słomiany zapał to nie temperament tylko tłumaczony na inny sposób głęboko drzemiący leń.
  5. Jestem lepszy/a bo mam kasę
    Nie jesteś. Stan konta w żaden sposób nie kreuje wartości człowieka. Nie jesteś w stanie kupić sobie kultury osobistej i poczucia smaku za pieniądze. Te niewycenialne wartości wynosi się z domu a nie z banku. Nawet jeśli obkleisz się z góry do dołu metkami z najwyższej półki to nie zakryjesz chama siedzącego w środku.
    Dobrostan nie jest niczym złym. Szanuję ludzi, którzy ciężką pracą i zaangażowaniem zbudowali swoją fortunę. Trochę gorzej mam z docenieniem spadkobierców bogatych tatusiów ale pewnie gdybym była rodzicem i miała komu przekazać swój majątek to mój pogląd by się zmienił.
    Tak czy owak nie zaglądam nikomu do portfela ale niemożliwie mnie drażni powiedzenie „kto bogatemu zabroni” czy inne puste jak jego autor. Zastanawiające jest bo większość osób zabierających głos w sprawie Twoich finansów z reguły nawet nie ugięło się żeby zrobić cokolwiek w kierunku posiadania swojej. Wiadomo jest, że najlepiej nam wychodzi liczenie komuś jednak nikt się nie zastanowi jaka była droga do celu. Jak ciężko i jak długo trwała. Z doświadczenia wiem, że jeśli uczciwie i ciężko zapracowałeś na pieniądze to podzielasz moje zdanie bo wiesz, że nie ma nic za darmo. Każdy sukces jest ugruntowany wieloma porażkami.
    Osoby czujące się nadludźmi bo mają jedno zero więcej tak na prawdę w głowie mają jedno wielkie zero. W swoim niedługim życiu spotkałam wiele osób i wiem, że szata nie zdobi człowieka. Często ludzie z pozoru bogaci są strasznie ubodzy. Wartość człowieka to nie jego objętość portfela a serca.
    Pamiętaj … Ci, którzy mają kasę, nigdy się nią nie chwalą!
Jest 17 komentarzy dla tego artykułu
  1. Sylwia na 13:25

    A mnie irytuje coś podobnego jak punkt 4.: gdy ktoś twierdzi, że nie ma wpływu na to, jak wygląda jego życie i przez to nic nie robi, tylko czeka, aż mu manna spadnie z nieba, i jeszcze ciągle marudzi, że coś ta manna nie chce spadać. Ja tam uważam, że jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz, a to, w jakim miejscu obecnie znajduje się Twoje życie, jest konsekwencją Twoich wcześniejszych decyzji i działań. Lub ich braku 🙂

  2. Barni na 08:37

    A ja lubię plotkarzy. Lubię też uczestniczyć w plotkowaniu, pociągnąć kogoś za język. Ale nie dla samej informacji – bo w sumie co mi po niej – a po to, żeby za każdym razem przeżyć szok, jak bardzo ludzie mogą być wścibscy, jak dużo o kimś wiedzieć. To raczej takie sporadycznie przeprowadzane badanie plotkarzy. Zawsze zostawia mnie z wielkim „łał… serio?”.

  3. Czapla na 21:32

    Cóż, wszystkie cechy opisane wyżej są negatywne i mają prawo irytować. Punkt 4 to coś, z czym walczę u siebie. Bitwy mają różne wyniki, ale wojnę jak na razie wygrywam 🙂

  4. Gradowa na 12:18

    Twoja reakcja na zachowanie policjantów – SZACUN. I absolutnie się z Tobą zgadzam. Mnie np. irytuje, i to chyba w podobnym klimacie o niedbanie, bo nie moje, gdy ludzie śmiecą na ulicy. Zastanawiam się wtedy, czy u siebie w domu lub ogródku też po zdjedzeniu batonika czy wypiciu coli rzucają swoje śmieci na ziemię.

  5. Agnieszka na 12:52

    Ja dodatkowo mam alergię na wiecznych narzekaczy i marudy. Zazwyczaj po rozmowie z takim mam ochotę skoczyć z mostu. Za to nie zgodzę sie odnośnie pomocy ubogim. Przeważnie Ci którzy dopraszają się o kasę na dworcach nie pracują bo tak łatwiej. Podobnie większość rodzin zgłaszających sie do akcji typu szlachetna paczka ma postawę roszczeniowa. Myślałam kiedyś tak jak Ty ale życie mnie oduczyło rozdawania gotówki. Mogę dać komuś kanapkę lub przekazać swój procent podatku na jakąś inną akcję. Reszcie potrzeba wątki a nie ryby lub to oszuści i ludzie bez honoru

  6. Esencja na 14:25

    Nr 3 to mój ulubiony, wrrrr. Często o tym wspominam na blogu i często słyszę od ludzi jak irytuje ich wtrącanie się w ich życie. Czemu niektórzy tak bardzo lubią koncentrować się i żyć nie swoim życiem. Ich własne jest aż takie nudne?
    Już nawet nie chodzi mi o plotkarstwo, tylko zwykłe zajmowanie się nie swoimi sprawami i problemami.

  7. Mateusz na 09:47

    W przeszłości też miałem takie nastawienie aby pomagać tym nieszczególnie zaradnym życiowo. Teraz staram się pomagać tylko tym, którzy pytając o pomoc mają szczere chęci poprawy swojej sytuacji. Jeśli tylko siedzi nic nie robiąc i narzeka na swój los to szkoda marnować energii.

  8. Spełniona Optymistka na 08:48

    Nr 3… tez ciężko jest mi zapanować nad emocjami, ale z drugiej strony żal mi takich osób. Wiecznie są nie zadowoleni, wiecznie narzekają, zazdroszczą, obgadują itp… sami sobie szkodzą. Dopisałabym tu jeszcze ludzi, którzy się nadmiernie przechwalają. Nie chodzi o pieniądze, są tacy ludzie, którzy myślą, że pozjadali wszystkie rozumy. Uważają się za najmądrzejszych, najlepszych itd.

  9. vitafem na 10:36

    Bardzo mi się spodobał cytat. Nie ma osób, których nie lubię bo każda uczy mnie czegoś,chociażbyzastanowienia ssię nad swoją własną osobą,ale faktycznie jest kilka typównad kktórymi rozkladam ręce lub podnoszą mi się brwi w niemym zdziwieniu. Samochwaly są irytujące ale również ci z rodzaju „nic mi się nie udaje”, „życie jest do bani”.gadają ale nic ze sobą nie robią. Smutneale prawdziwe Super opisy!

  10. Kaśka na 19:54

    ja mam poczucie, że mam milion pomysłów na minutę i jakoś nie wiem jak sie za nie zabrać… przez to często zabieram się od złej strony… ale to tez kwestia tego, ze robię wszystko naraz… myślę, że po części w każdym z nas siedzi przynajmniej jeden z tych typów. Chodzi tylko o to, żeby nie był dominujący….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.